Skip to content
buildbyalex
Wszystkie wpisy

Zamówienia online restauracja bez prowizji

Glovo i Pyszne biorą 20-30% od każdego zamówienia, więc dowóz schodzi pod kreskę. Pokazuję, jak własna aplikacja zostawia marżę i klienta u Ciebie.

7 min czytania
Zamówienia online restauracja bez prowizji

Prowadzisz restaurację, zamówienia z dowozu spływają przez Glovo, Pyszne i Uber Eats, i na papierze wygląda, że idzie dobrze. Potem liczysz miesiąc i okazuje się, że od każdego dowiezionego zamówienia agregator po cichu wziął 20-30%, a na tańszych daniach po prostu gotowałeś za darmo. Zamówienia online restauracja bez prowizji to nie bajka - to Twój własny system zamówień albo aplikacja, z płatnościami online i zamówieniem lecącym prosto do kuchni, gdzie cała marża zostaje u Ciebie, a klient jest Twój, a nie wynajęty od platformy.

Ile naprawdę biorą agregatory

Glovo, Pyszne.pl i Uber Eats nie działają charytatywnie. Standardowa prowizja od zamówienia w restauracji to mniej więcej 25-30% wartości koszyka, czasem trochę mniej przy dużym wolumenie, częściej więcej, gdy doliczysz "dodatki", które platforma sama Ci podsuwa.

Policzmy na liczbach. Klient płaci 80 zł za zamówienie. Przy 28% prowizji platforma zostawia sobie około 22 zł, zanim wydasz choćby grama jedzenia. Teraz odejmij koszt produktów (powiedzmy 30%, kolejne 24 zł), kierowcę jeśli wozisz sam, opakowania, czas obsługi. Z 80 zł zostaje Ci często kilka złotych - a na pizzy dla jednego za 35 zł potrafisz zejść pod kreskę. Zrób 600 zamówień z dowozu miesięcznie przy średnim koszyku 70 zł i prowizji 27%, a w jeden miesiąc oddasz agregatorowi około 11 000 zł. W skali roku to grubo ponad 130 000 zł.

Ale prowizja to nawet nie jest najgorsze. Najgorsze jest niewidoczne: osoba, która u Ciebie zamówiła, nie jest Twoim klientem - jest klientem Glovo. Nie masz jej numeru, nie wyślesz jej promocji na piątek, nie ściągniesz jej z powrotem za darmo. Za tydzień aplikacja pokaże Twoją kuchnię obok czterech tańszych konkurentów i znów zapłacisz prowizję za gościa, który już kocha Twoje jedzenie.

Czego nie masz na agregatorach

Na platformach budujesz obrót, a nie firmę, która coś znaczy, gdy chcesz ją sprzedać. Trzy rzeczy zostają po ich stronie muru.

  • Dane klienta. Imiona, telefony, adresy, historia zamówień - wszystko siedzi na koncie agregatora, nie Twoim. Żadnego SMS-a lojalnościowego, żadnego kuponu "tęsknimy", żadnej oferty urodzinowej.
  • Relacja. Gość pamięta "zamawiałem na Pyszne", a nie nazwę Twojej kuchni. Lojalności nie zbudujesz na cudzym logo.
  • Marża na powrotach. Stały klient, który zamawia co piątek, płaci prowizję co piątek. Na własnym kanale ten sam stały gość kosztuje Cię prawie nic po pierwszym zamówieniu.

Własne zamówienia odwracają tę matematykę. Pierwsze zamówienie przez Twój system może coś kosztować w reklamie, ale piąte, dziesiąte i pięćdziesiąte od tego samego stałego gościa jest niemal darmowe - bo masz już jego numer i własny kanał.

Co zawiera własny system zamówień

Nie buduję zabawkowego "formularza zamówień". Buduję realną maszynę, która zastępuje agregator dla Twojego ruchu: czyste cyfrowe menu ze zdjęciami, kategoriami i dodatkami (ekstra ser, sosy, rozmiary), koszyk i finalizację działającą na telefonie w kilka dotknięć, BLIK i płatność online przez Przelewy24 lub PayU, żeby pieniądze były na koncie zanim jedzenie wyjedzie, strefy dostawy z minimalną kwotą i opłatą za rejon (albo odbiór osobisty) oraz - to, co naprawdę liczy się w ruchu - zamówienie ląduje w kuchni od razu, na kanale Telegram, który obserwują kucharze, albo prosto na drukarkę paragonów, bez odświeżania karty w przeglądarce.

Do tego: godziny otwarcia i logika "kuchnia zamknięta", szacowany czas dowozu, kody promocyjne pod własną lojalność i prosty panel, w którym oznaczasz danie jako "wyprzedane" w dwie sekundy. To może być szybka strona do zamawiania pod telefon, albo pełna aplikacja natywna, którą stali goście instalują raz i zamawiają z niej w trzy kliknięcia - za chwilę napiszę, co pasuje do Ciebie. Tak czy inaczej robię to jak prawdziwy produkt, tak samo jak zbudowałem Body Forge, natywną aplikację z płatnościami i czystym flow zamawiania, a nie sklejony naprędce plugin.

Strona do zamawiania czy aplikacja - czego naprawdę potrzebujesz

Jedno i drugie zostawia marżę. Różnią się tym, komu ją zabierasz.

Strona do zamawiania to dobry start dla niemal każdego: nic do instalowania, działa z linku z Google czy Instagrama albo z kodu QR na stoliku i ulotce, i indeksuje się pod frazy typu "pizza dowóz [Twoja dzielnica]". Jest tańsza i szybsza we wdrożeniu.

Aplikacja natywna zarabia na siebie, gdy masz realną bazę stałych gości i chcesz, żeby zamawiali w trzy dotknięcia, dostawali powiadomienia push o piątkowej promce (push, za który nie płacisz 28%) i zbierali pieczątki lojalnościowe. Uczciwa kolejność: najpierw uruchom stronę do zamawiania, a aplikację dodaj, gdy liczba powrotów to uzasadni. Aplikację robię jako aplikacje mobilne - Twoja własna apka do zamawiania na iOS i Androida, spięta z tym samym menu, płatnościami i powiadomieniami do kuchni.

Ile to kosztuje i kiedy się zwraca

Liczby zamiast teorii. System do zamawiania pod telefon z BLIK/płatnością online, strefami dostawy i powiadomieniami do kuchni to od około 6 500-10 700 zł, zależnie od wielkości menu i integracji. Pełna aplikacja natywna do zamawiania na iOS i Androida zaczyna się od 26 000-52 000 zł. Hosting i domena to mniej więcej 300-400 zł rocznie, plus drobna opłata operatora płatności za transakcję (ułamek procenta plus grosze, nic w stylu 28%).

Teraz zwrot. Powiedzmy, że agregatory biorą od Ciebie 11 000 zł miesięcznie. Nie musisz przenosić wszystkiego - wystarczą stali goście. Przesuń choćby 30% zamówień na własny kanał i przestajesz płacić prowizję od tej części: około 3 300 zł oszczędności co miesiąc, co miesiąc, plus w końcu masz numery tych gości. W tym tempie strona do zamawiania zwraca się w jakieś trzy-cztery miesiące, a potem to już czysta marża u Ciebie i baza klientów, która jest Twoja na zawsze.

Realny moment opłacalności: trzymaj agregatory dla odkrywalności (nowi ludzie, którzy Cię jeszcze nie znają), ale każdego powracającego gościa przepychaj na własne zamówienia ulotką w torbie - "następne zamówienie 15% taniej, zamów bezpośrednio na [twojastrona]". Agregatory zostają kanałem pozyskania, Twój system bierze stałych. Tu się zwraca - nie przez wyłączenie Glovo z dnia na dzień, tylko przez ciche przenoszenie ludzi, którzy już kochają Twoje jedzenie, na kanał, który nie obkłada podatkiem każdego talerza.

Termin jest przewidywalny: stronę do zamawiania buduję i uruchamiam w 2-3 tygodnie, aplikację natywną kilka tygodni dłużej, a pierwsze bezpośrednie zamówienia zwykle przychodzą w pierwszym tygodniu, jeśli wrzucimy kod QR na stolik i do torby z dowozem.

Jeśli agregatory zjadają trzecią część każdego zamówienia, a klienci i tak nie są Twoi - zbuduję Ci własny system albo aplikację do zamawiania z BLIK, strefami dostawy i zamówieniem, które ląduje w kuchni w sekundę po opłaceniu. Napisz do mnie na stronie kontakt, a policzę na Twoim realnym wolumenie zamówień, kiedy się zwraca - wycena w 24 h, za darmo.

FAQ

Ile prowizji biorą Glovo, Pyszne i Uber Eats? Zwykle 25-30% wartości zamówienia, czasem trochę mniej przy wynegocjowanym wolumenie, częściej więcej, gdy dojdzie płatna promocja. Przy zamówieniu za 80 zł to około 22 zł znikające zanim policzysz koszt jedzenia. Większy ukryty koszt: klient zostaje klientem platformy, nie Twoim - brak kontaktu, brak sposobu, żeby ściągnąć go z powrotem za darmo.

Co zawiera własny system zamówień dla restauracji? Cyfrowe menu ze zdjęciami i dodatkami, koszyk i finalizację pod telefon, BLIK i płatność online przez Przelewy24 lub PayU, strefy dostawy z minimalną kwotą i opłatą za rejon (albo odbiór), oraz natychmiastowe powiadomienia do kuchni na Telegram albo drukarkę paragonów. Plus logika godzin otwarcia, szacowany czas dowozu, kody promocyjne i prosty panel "wyprzedane".

Strona do zamawiania czy aplikacja mobilna - co lepsze dla restauracji? Zacznij od strony do zamawiania: nic do instalowania, działa z linku lub kodu QR, indeksuje się w Google, taniej i szybciej. Aplikację dodaj, gdy masz dość stałych gości, którzy zamawialiby w trzy dotknięcia i chcą pushy z promkami oraz lojalności - wtedy apka się zwraca. Zwykle najpierw uruchamiam stronę, potem aplikację, gdy powroty to uzasadnią.

Ile kosztuje system zamówień dla restauracji i kiedy się zwraca? Strona do zamawiania od około 6 500-10 700 zł; aplikacja natywna iOS/Android od 26 000 zł. Jeśli agregatory biorą około 11 000 zł miesięcznie i przeniesiesz choćby 30% zamówień na własny kanał, oszczędzasz około 3 300 zł miesięcznie, więc strona zwraca się zwykle w trzy-cztery miesiące - potem to marża u Ciebie plus dane klientów, które są Twoje.

Czy muszę całkiem zrezygnować z agregatorów? Nie, i na początku nie powinieneś. Trzymaj Glovo i Pyszne dla odkrywalności - nowi klienci, którzy Cię jeszcze nie znają - a każdego powracającego gościa przepychaj na własne zamówienia ulotką i rabatem za zamówienie bezpośrednie. Agregatory stają się kanałem pozyskania, a Twój system bierze stałych, gdzie siedzi realna marża.

Spodobało się? Pogadajmy o twoim projekcie.

30 minut na rozmowę discovery. Bez sprzedażowego pitcha.

Porozmawiajmy
Zamówienia online restauracja bez prowizji — buildbyalex