Piszę kod z AI codziennie i nie zamierzam opowiadać, że to złe. Właśnie dlatego dobrze widzę granicę: gdzie model oszczędza tygodnie, a gdzie tworzy problem, który wypłynie po pół roku i wyjdzie drożej niż zrobienie strony od zera. W ostatnim roku przyszło do mnie kilku klientów ze "stroną, którą AI zrobiło w jeden wieczór", i obraz się powtarza.
Rozbieram po kolei, co dokładnie się psuje, jak to wygląda z perspektywy firmy i kiedy generowanie jest jednak dobrym wyborem.
Dlaczego taka strona wygląda normalnie
To główna pułapka. Wygenerowana strona wizualnie wygląda przyzwoicie: równa siatka, nowoczesne kroje, animacje, responsywność. Właściciel otwiera ją na telefonie, wszystko się rusza, przyciski działają - czyli gotowe.
Problem w tym, że widoczna część to 20% pracy. Pozostałe 80% (to, za co płaci się programiście) nie widać na żadnym ekranie: jak strona jest podawana wyszukiwarce, co dzieje się z danymi z formularza, kto może dobić się do Twojej bazy, ile waży strona na LTE w Krakowie, co się stanie, gdy produktów będzie 500 zamiast 5.
Co się psuje po stronie bezpieczeństwa
Najdroższa kategoria. Model pisze kod, który działa, ale nie pisze kodu, który jest zabezpieczony - o ile nie poprosisz go o to wprost, a zwykły właściciel firmy nie wie, o co prosić.
Co znajdowałem w realnych projektach:
- Klucze dostępu w kodzie klienta. Token bazy danych albo bramki płatniczej leży wprost w JavaScripcie, który pobiera każdy odwiedzający. Do znalezienia w przeglądarce w dziesięć sekund.
- Wyłączone zabezpieczenia na poziomie bazy. Linijka "na razie wyłączmy, żeby zadziałało" zostaje na zawsze. Efekt: każdy może odczytać tabelę z zapytaniami i telefonami klientów.
- Formularz bez walidacji i limitów. Tydzień po starcie do CRM leci spam, a na skrzynkę przychodzą maile z podszytego adresu.
- Wgrywanie plików bez sprawdzania typu. Klasyka, przez którą na serwer trafia dosłownie wszystko.
- Brak ochrony panelu. Sekcja zarządzania dostępna z bezpośredniego linku, bo "hasło dodamy później".
Osobno przykre jest to, że o problemie dowiadujesz się nie z audytu, tylko ze skutków: wyciek kontaktów klientów, wysyłka spamu z Twojej domeny, mail z hostingu. Zgodnie z RODO wyciek danych osobowych to już historia ze zgłoszeniem do organu nadzorczego - rozbierałem to w tekście o bezpieczeństwie strony i RODO.
Co się psuje po stronie SEO
Drugie miejsce pod względem częstości i pierwsze pod względem cichej szkody: strona po prostu nie pojawia się w wyszukiwarce i nikt nie rozumie dlaczego.
Nagłówki napisane "żeby ładnie brzmiało", a nie jak trzeba. H1 stoi na haśle "Tworzymy przyszłość", a nazwa usługi i miasto nie występują nigdzie. Dla wyszukiwarki strona jest o niczym.
Metadane puste albo identyczne na wszystkich podstronach. Title typu "Home | My App" na dziesięciu stronach z rzędu.
Brak danych strukturalnych. Ani Organization, ani LocalBusiness, ani FAQ, ani Product. Czyli ani rozszerzonych wyników, ani sensownego rozumienia Twojej firmy przez modele językowe - a to już wprost wpływa na obecność w odpowiedziach AI, o czym pisałem w tekście o GEO.
Wszystko renderowane w przeglądarce. Wiele generatorów oddaje pusty HTML wypełniany skryptem. Wyszukiwarka radzi sobie z tym co drugi raz, a roboty AI często wcale.
Brak sitemapy, robots ustawiony na wyczucie, czasem zostaje noindex z wersji podglądowej. Widziałem dwa razy.
Wielojęzyczność zrobiona przełącznikiem bez hreflang. Wersje językowe konkurują ze sobą zamiast się wzmacniać. Jak to powinno wyglądać - w tekście o wielojęzycznej stronie.
Co się psuje po stronie szybkości i pieniędzy
Generator ciągnie wszystko jak leci: ciężkie biblioteki animacji dla jednego efektu, fonty w sześciu odmianach, zdjęcia w oryginalnej rozdzielczości z telefonu. Na domowym wifi nie widać, na danych mobilnych strona ładuje się cztery sekundy i połowa ludzi wychodzi, zanim zobaczy ofertę. Co z tym robić - opisałem w tekście o wolnej stronie.
Osobna pozycja kosztowa to reklama. Jeśli lejesz ruch z Google Ads na wolną stronę bez porządnej analityki, płacisz za kliknięcia, które nie zamieniają się w zapytania, i nawet tego nie widzisz w raportach, bo zdarzeń konwersji nikt nie skonfigurował.
Co się psuje w utrzymaniu
Najbardziej frustrujące wychodzi po kilku miesiącach, kiedy trzeba coś zmienić.
Kod jest generowany kawałkami, spójnej architektury nie ma, ta sama logika jest zduplikowana w pięciu miejscach. Biblioteki zamrożone w wersjach z dnia budowy strony, a po pół roku aktualizacja psuje połowę podstron. Dokumentacji brak. Pierwsze pytanie każdego programisty, któremu to przynoszą, brzmi "a mogę to napisać od nowa?" - i to uczciwa odpowiedź, bo rozgryzienie cudzej generacji często kosztuje więcej niż zbudowanie na nowo.
W pieniądzach wygląda to tak: zaoszczędzone 2 000 € na budowie, po ośmiu miesiącach 3 500 € na przebudowę plus utracone pozycje, które zbierały się przez cały ten czas.
Kiedy generowanie jest dobrym wyborem
Nie jest to jednoznaczne, sam z tego stale korzystam. Wygenerowana strona świetnie się sprawdza, gdy:
- Trzeba sprawdzić pomysł i zobaczyć, czy jest popyt, zanim wyłoży się pieniądze.
- Potrzebne jest narzędzie wewnętrzne dla zespołu, nieindeksowane i bez wrażliwych danych.
- Potrzebna jest jednostronicowa wizytówka pod konkretne wydarzenie na dwa tygodnie.
- Sam jesteś programistą i wiesz dokładnie, co poprawiasz po generacji.
We wszystkich tych przypadkach szybkość jest ważniejsza niż trwałość i to normalny kompromis.
Zły kompromis jest wtedy, gdy wygenerowana strona staje się głównym kanałem sprzedaży. Wtedy budujesz firmę na fundamencie, którego nikt nie sprawdził.
Co robić, jeśli strona już taka jest
Nie trzeba wszystkiego wyrzucać. Kolejność, według której pracuję:
- Audyt w jeden dzień. Sprawdzam wyciek kluczy, dostępy do bazy, formularze, indeksację, szybkość, znaczniki. Na wyjściu lista problemów z priorytetami i czytelną ceną.
- Zamknąć dziury. Bezpieczeństwo i wycieki zawsze idą pierwsze. Zwykle 1-2 dni.
- Naprawić bazę SEO. Nagłówki, metadane, znaczniki, sitemapa, renderowanie po stronie serwera dla kluczowych podstron. Efekt widoczny w 3-6 tygodni.
- Zdecydować o architekturze. Jeśli strona jest mała i logiki niewiele, taniej napisać od nowa na porządnym stacku. Jeśli projekt urósł, wyciągamy go po kawałku.
Czasem właściwą odpowiedzią jest zostawić jak jest i równolegle spokojnie zrobić porządną wersję. To też opcja, tak robiłem.
Jak ja składam strony
Używam AI jako przyspieszacza, ale architekturę, bezpieczeństwo, znaczniki i wydajność zakładam ręcznie, bo właśnie za to się płaci. Strony buduję na Next.js: renderowanie po stronie serwera, dane strukturalne, hreflang dla czterech języków, ładowanie poniżej sekundy, formularze z walidacją i ochroną, analityka ze skonfigurowanymi konwersjami. Sklepy internetowe - z poprawnymi danymi o produktach, płatnościami pod Polskę i strukturą katalogu, którą rozumie i wyszukiwarka, i asystent AI.
Termin to 2-3 tygodnie na stronę marketingową. Ceny są w materiale o kosztach wykonania. Jeśli masz już wygenerowaną stronę i chcesz wiedzieć, co z nią nie tak, napisz: sprawdzę i powiem uczciwie, czy warto naprawiać, czy prościej zrobić od nowa.
FAQ
Czy da się w ogóle zrobić porządną stronę przez AI? Da się zrobić działający prototyp i dobry punkt wyjścia, ale nie gotową do boju stronę komercyjną. Model świetnie radzi sobie z layoutem i typowymi komponentami, ale systematycznie pomija to, czego nie widać na ekranie: ochronę formularzy i danych, renderowanie po stronie serwera, dane strukturalne, optymalizację zdjęć, poprawną indeksację. Jeśli obok jest programista, który to dokłada, wynik jest dobry i powstaje szybciej. Bez takiej osoby dostajesz ładną witrynę bez fundamentu.
Jak poznać, że moja strona jest zrobiona źle, skoro z zewnątrz wygląda dobrze? Szybka autodiagnoza zajmuje dwadzieścia minut. Otwórz źródło strony i sprawdź, czy jest w nim tekst, czy pustka. Porównaj title i description na różnych podstronach - powinny się różnić. Przepuść stronę przez PageSpeed Insights w wersji mobilnej. Poszukaj swoich podstron w Google zapytaniem site:twojadomena. Zajrzyj do robots.txt, czy nie ma tam noindex. Jeśli przynajmniej dwa punkty wypadły źle, warto zajrzeć głębiej.
Ile kosztuje przerobienie wygenerowanej strony? Zależy, co ratujemy. Pilna naprawa bezpieczeństwa i bazy SEO to zwykle 400-900 €, czyli 1-3 dni pracy. Pełne przebudowanie małej strony na porządnym stacku od 1 200 €. Sklep od 3 000 €. Często opłaca się druga opcja: wygenerowany kod trudno utrzymać i każda kolejna poprawka wychodzi drożej niż na czystej bazie kodu.
Czy to prawda, że Google obniża strony zrobione przez AI? Google nie karze za sam fakt użycia AI, karze za bezużyteczną treść i problemy techniczne. Kłopot w tym, że wygenerowane strony właśnie na to chorują: puste ogólniki, zduplikowane metadane, brak znaczników, renderowanie wyłącznie w przeglądarce. Formalnie przyczyną nie jest AI, praktycznie efekt jest ten sam - podstrony się nie pozycjonują. Jeśli doprowadzić technikę do porządku i napisać treściwe teksty, pochodzenie kodu nie ma znaczenia.
Co jest bezpieczniejsze: kreator typu Wix czy generowanie przez AI? Kreator jest bezpieczniejszy technicznie: za aktualizacje, hosting i ochronę odpowiada platforma. W zamian uderzasz w sufit przy szybkości, kastomizacji i niuansach SEO, i płacisz co miesiąc. Generowanie daje więcej swobody, ale całą odpowiedzialność za bezpieczeństwo i optymalizację przerzuca na Ciebie. Porównanie kreatora z pracą programisty zrobiłem osobno w tym tekście.




