Najgroźniejsze sygnały są proste: cena mocno poniżej rynku, żądanie 100% z góry, brak umowy na piśmie i wykręcanie się, gdy pytasz o dostępy do serwera i domeny. Jeśli widzisz choć dwa z tych punktów naraz - zwolnij. To nie znaczy od razu oszust, ale tak właśnie zaczyna się większość historii, które kończą się straconą zaliczką i stroną, do której nie masz kluczy.
Robię strony od kilkunastu lat i regularnie przejmuję projekty po kimś, kto zniknął. Poniżej konkretne flagi, które widzę najczęściej - z opisem, dlaczego to problem i co z tym zrobić.
Cena dużo niższa niż u innych
Dostajesz trzy wyceny po 6 000-9 000 zł i jedną na 1 200 zł. Ta najtańsza wygląda kusząco, ale ktoś, kto liczy stronę firmową na 1 200 zł, albo wkleja gotowy szablon w godzinę, albo robi to po godzinach i porzuci projekt przy pierwszym trudniejszym zadaniu. Trzeci wariant: niska cena to przynęta, a prawdziwy rachunek przyjdzie później - za "dodatkowe poprawki", hosting, każdą zmianę treści.
Co robić: porównuj wyceny, które zawierają ten sam zakres. Poproś, żeby rozpisali, co dokładnie wchodzi w cenę. Jeśli oferta jest o połowę tańsza od reszty, zapytaj wprost, czego w niej brakuje - zwykle brakuje sporo.
Brak umowy, wszystko "na słowo"
"Po co umowa, dogadamy się." To najczęstsza pułapka. Bez umowy nie masz spisanego zakresu, terminu, kwoty ani tego, kto jest właścicielem kodu. Gdy coś pójdzie nie tak, nie masz się o co oprzeć. Z doświadczenia: osoby, które unikają papieru, najczęściej później mają problem z dotrzymaniem ustaleń.
Co robić: żadnej wpłaty bez umowy, choćby krótkiej. Mają się w niej znaleźć: zakres, terminy etapów, kwota i harmonogram płatności, prawa do kodu i co się dzieje, gdy któraś strona chce zakończyć współpracę.
Żąda 100% z góry
Pełna przedpłata przerzuca całe ryzyko na ciebie. Po przelewie nie masz żadnej dźwigni - jeśli wykonawca zwolni tempo albo zniknie, zostajesz z pustymi rękami. To klasyczny scenariusz: zaliczka wpłacona, pierwsze efekty miały być "za tydzień", a kontakt z każdym dniem coraz rzadszy.
Co robić: płać etapami. Standard to 30-50% na start, reszta przy kolejnych kamieniach milowych, ostatnia transza po odbiorze. Tak płatność idzie za realnym postępem, a nie za obietnicą.
Nie pokazuje portfolio albo pokazuje cudze
Brak żywych przykładów to czerwona flaga. Gorsza wersja - pokazuje śliczne zrzuty ekranu bez linków. Zdarza się, że to cudze prace pobrane z internetu albo wizualizacje, które nigdy nie trafiły do sieci.
Co robić: proś o linki do działających stron, nie o obrazki. Wejdź na nie, sprawdź, czy faktycznie działają. Możesz nawet napisać do dwóch-trzech klientów z portfolio i zapytać, jak się współpracowało.
Kręci przy pytaniu o dostępy i kod
Pytasz, czy domena i hosting będą zarejestrowane na ciebie i czy dostaniesz kod - a w odpowiedzi mgła. To jeden z poważniejszych sygnałów. Część firm celowo trzyma stronę na swoim serwerze i nie daje pełnych dostępów ani do panelu, ani do bazy. Efekt: jesteś uzależniony, płacisz im za "utrzymanie", a przy próbie odejścia okazuje się, że nie masz jak zabrać własnej strony.
Co robić: ustal na starcie, że domena i hosting są na twoje dane, a po zakończeniu dostajesz pełne dane dostępowe i kod źródłowy. Zapisz to w umowie. Jeśli wykonawca się przed tym broni - to twoja odpowiedź.
Mgliście odpowiada o terminach
"To zależy", "trudno powiedzieć", "szybko" - i nigdy żadnej daty. Brak konkretu na etapie rozmowy oznacza brak konkretu w trakcie pracy. Termin, którego nikt nie chce zapisać, zwykle nie istnieje.
Co robić: poproś o harmonogram z kamieniami milowymi i datami. Nie chodzi o przysięgę co do godziny, tylko o to, że ktoś w ogóle planuje, a nie improwizuje.
Nie pyta o twój biznes
Dobry wykonawca, zanim poda cenę, pyta: kto jest klientem, co strona ma osiągać, czym się różnisz od konkurencji, jakie masz treści. Jeśli ktoś od razu rzuca kwotę, nie zadając ani jednego pytania o firmę - robi szablon, nie stronę pod twój cel.
Co robić: zwróć uwagę, czy pytania w ogóle padają. Sam też przygotuj odpowiedzi - pomaga w tym brief, czyli prosty opis tego, czego potrzebujesz.
Obiecuje "top 1 w Google w tydzień"
Nikt nie gwarantuje pierwszego miejsca w Google, a już na pewno nie w tydzień. SEO to praca na miesiące i zależy od konkurencji w twojej branży. Gwarancja pozycji to albo niewiedza, albo świadome wciskanie - jedno i drugie dyskwalifikuje.
Co robić: traktuj każdą "gwarancję top 1" jak ostrzeżenie. Uczciwy wykonawca mówi o realnych ramach czasowych i o tym, że wynik zależy od wielu rzeczy poza samą stroną.
Strona na zamkniętym kreatorze bez eksportu
Część tanich ofert powstaje na zamkniętych platformach, z których nie da się wyeksportować strony. Dopóki płacisz abonament - działa. Przestaniesz płacić albo zechcesz zmienić wykonawcę - strona znika razem z dostępem. To uzależnienie wpisane w produkt.
Co robić: zapytaj wprost, na czym powstaje strona i czy możesz ją przenieść gdzie indziej. Jeśli odpowiedź brzmi "u nas się tego nie da" - wiesz, na czym stoisz.
Materiały bez licencji
Tańsze firmy potrafią wrzucić zdjęcia stockowe i teksty, na które nie mają licencji - byle szybciej i taniej. Problem spada na ciebie: to ty dostaniesz wezwanie do zapłaty za cudze zdjęcie na własnej stronie.
Co robić: ustal, skąd pochodzą grafiki i treści, i czy masz do nich prawa. Niech to też wejdzie do umowy.
Jak się zabezpieczyć
Sprowadza się do czterech rzeczy, które trzeba załatwić przed pierwszym przelewem.
Umowa na piśmie. Zakres, terminy, kwota, prawa do kodu, zasady zakończenia współpracy. Krótka umowa to minimum, bez którego nie wpłacam i ja, i nie radzę nikomu.
Płatność etapami. Część na start, reszta za kolejne etapy, ostatnia transza po odbiorze. Płatność idzie za postępem, nie za obietnicą.
Dostępy na twoje dane. Domena, hosting, panel - wszystko na ciebie. Kod źródłowy ma trafić do ciebie po zakończeniu. To ty masz być właścicielem swojej strony.
Portfolio z żywymi linkami. Nie zrzuty ekranu, tylko działające adresy, które możesz sam sprawdzić. Najlepiej z możliwością kontaktu do kilku klientów.
Jeśli wahasz się między pojedynczą osobą a firmą, rozkładam plusy i minusy w tekście freelancer czy agencja, a całą procedurę wyboru wykonawcy zebrałem w przewodniku jak wybrać wykonawcę strony www. Jeśli chcesz po prostu porozmawiać o konkretnym projekcie - napisz do mnie, a samą usługę tworzenia stron opisuję osobno.
FAQ
Na co uważać zamawiając stronę internetową? Na cztery rzeczy naraz: brak umowy, żądanie pełnej zapłaty z góry, cenę mocno poniżej rynku i wykręcanie się przy pytaniu o dostępy do domeny i kodu. Każdy z tych punktów osobno bywa do wyjaśnienia, ale kilka naraz to sygnał, żeby się wycofać.
Czy płacić całość z góry za stronę? Nie. Bezpieczny model to płatność etapami - część na start, reszta za kolejne kamienie milowe, ostatnia transza po odbiorze. Pełna przedpłata zostawia cię bez żadnej dźwigni, gdyby wykonawca zwolnił albo zniknął.
Jak sprawdzić wykonawcę strony przed zleceniem? Potwierdź, że ma zarejestrowaną firmę, poproś o linki do działających stron (nie o zrzuty ekranu), wejdź na nie i sprawdź, czy działają. Możesz napisać do paru klientów z portfolio. Zwróć też uwagę, czy w ogóle pyta o twój biznes.
Do kogo należy strona po wykonaniu - do mnie czy do wykonawcy? Powinna należeć do ciebie. Ustal przed startem, że domena i hosting są na twoje dane, a kod źródłowy dostajesz po zakończeniu projektu, i wpisz to do umowy. Bez tego ryzykujesz uzależnienie od jednej osoby czy firmy.
Czy gwarancja "pierwsze miejsce w Google" jest wiarygodna? Nie. Nikt nie gwarantuje pozycji w Google, a już na pewno nie "w tydzień". To pozycjonowanie liczone w miesiącach i zależne od konkurencji. Taka obietnica to ostrzeżenie, nie atut.
Co zrobić, jeśli wykonawca wziął zaliczkę i zniknął? Spisz całą korespondencję i dowody wpłaty, wyślij oficjalne wezwanie do realizacji lub zwrotu. Przy braku reakcji zostaje droga cywilna, a przy znamionach oszustwa - zgłoszenie na policję. Dlatego umowa i płatność etapami są tak ważne: ograniczają stratę i dają punkt zaczepienia.
Dlaczego najtańsza oferta bywa najdroższa? Bo niska cena często znaczy gotowy szablon, brak wsparcia albo dopłaty doliczane później - za poprawki, hosting, każdą zmianę treści. Porównuj oferty o tym samym zakresie, a nie same kwoty.



