Skip to content
buildbyalex
Wszystkie wpisy

Tworzenie stron internetowych Wrocław: cena, czas i na czym się skupić

Ile naprawdę kosztuje strona internetowa we Wrocławiu, ile trwa wdrożenie i co realnie wpływa na pozycję w Google. Konkretne widełki dla wrocławskich firm.

7 min czytania
Tworzenie stron internetowych Wrocław: cena, czas i na czym się skupić

Wrocław ma problem, którego nie ma żadne inne polskie miasto poza Krakowem: tu jest za dużo programistów. Politechnika wypuszcza co roku kolejny rocznik, korpo z Placu Grunwaldzkiego i Sky Tower zasysają seniorów na etaty, a software house'y wyceniają najprostszą stronę firmową jak fragment systemu bankowego. Efekt? Właściciel salonu z Krzyków dostaje trzy oferty różniące się o 8 000 zł i ani jedna nie tłumaczy, dlaczego.

Zajmuję się tworzeniem stron dla wrocławskich firm i większość rozmów zaczynam od rozbrojenia tego chaosu — bo rynek wykonawców w tym mieście jest rozjechany i działa na twoją niekorzyść, dopóki nie zrozumiesz, kto jest kim.

Wrocławski rynek wykonawców: software house, agencja, freelancer z Politechniki

Trzy światy, które wyceniają to samo zupełnie inaczej.

Software house żyje z projektów dla startupów i korporacji — aplikacje, systemy, integracje na pół roku. Gdy dostaje zapytanie o stronę dla gabinetu stomatologicznego, wycenia ją wewnętrzną stawką seniora, 150–250 zł/h, i wychodzi mu 15 000 zł za coś wartego jednej trzeciej. Nie oszukują. Mają po prostu nie tę strukturę kosztów — stronę usługową liczą za cenę aplikacji, bo ich maszyna nie umie inaczej.

Agencja interaktywna spod Rynku ma ładne portfolio, account managera i handlowca, który dzwonił do ciebie pierwszy. Płacisz za to wszystko. Do twojego projektu często siada junior pod podpisem seniora, a ty pokrywasz biuro w centrum i narzut 30–40% na koszty stałe.

Freelancer-student z Politechniki kusi ceną. 1 500 zł brzmi świetnie, dopóki nie zniknie w sesji egzaminacyjnej w połowie projektu albo nie odda WordPressa z piętnastoma wtyczkami, który wyłączy się przy pierwszej aktualizacji. Połowa „ratunkowych" zgłoszeń, które dostaję, to właśnie takie strony — tanie, niedokończone, bez dostępów, bo chłopak poszedł na staż i przestał odbierać.

Gdzieś pomiędzy tym siedzę ja: jedna osoba, która robi stronę od początku do końca, ale traktuje to jak produkt do oddania, nie jak fuchę między kolokwiami.

Ile to kosztuje i za co realnie płacisz

Konkretne widełki, których używam, wyceniając wrocławskie projekty:

  • Strona-wizytówka na szablonie (1–3 podstrony). 500–900 €. Gabinet, jednoosobowa usługa, ktoś, kto musi istnieć w Google i mieć telefon pod kliknięciem. Minimum, ale uczciwe minimum.
  • Strona firmowa z indywidualnym designem (5–15 podstron). 1 200–3 000 €. Tu zaczyna się różnica: design pod twoją markę, struktura pod lokalne SEO, teksty pisane pod konkretne frazy, a nie generowane.
  • Sklep internetowy. Od 3 000 € w górę. Wrocław ma mocne zaplecze logistyczne — Amazon w Bielanach Wrocławskich, magazyny pod miastem — więc integracja z fulfillmentem i kurierami bywa częścią rozmowy.

Skąd ta rozpiętość? Z tego, kto robi. Ta sama strona firmowa to 6 000 zł u software house'u, 12 000 zł w agencji z Rynku i 4 500 zł u freelancera-seniora pracującego zdalnie. Identyczny efekt końcowy. Różnica to wyłącznie struktura kosztów wykonawcy, a nie jakość kodu, który zobaczy Google.

Najczęstszy błąd? Budżet idzie w „efekt wow" — animacje, parallaxy — których klient z telefonu w tramwaju linii 0 nigdy nie zobaczy, bo strona ładuje się 4 sekundy i już wrócił do wyników. Widziałem stronę za 16 000 zł, która nie rankowała na nic, bo cały budżet poszedł w grafikę, a oszczędzono na jedynych dwóch rzeczach, które decydują o zarobku: treści i technicznym SEO.

Czego potrzebuje wrocławska firma usługowa, a nie startup

Tu jest sedno. Wrocław myśli o sobie jako o mieście tech, więc cały rynek wykonawców sprzedaje rozwiązania dla tech. A większość firm, które do mnie piszą, to nie startupy.

Kancelaria spod Rynku, fizjoterapeuta z Krzyków, mała marka e-commerce z Psiego Pola — żadna nie potrzebuje architektury mikroserwisowej ani panelu z dwustoma widokami. Startup potrzebuje czegoś, co uniesie milion userów; firma usługowa potrzebuje, żeby ktoś, kto wpisał „dentysta Plac Grunwaldzki", zadzwonił. To dwa różne produkty. Firmie usługowej daję cztery rzeczy:

  1. Stronę, która ładuje się poniżej 2 sekund na telefonie — bo stamtąd przychodzi większość lokalnego ruchu. Robię to na Next.js, gdzie Core Web Vitals są w zielonym od pierwszego dnia, bez doklejania wtyczek przyspieszających.
  2. Lokalne SEO — Profil Firmy w Google, schema LocalBusiness w kodzie i frazy „usługa + dzielnica". Ogólne „strona internetowa Wrocław" jest nie do ugryzienia, siedzi na nim pół miasta. Ale „warsztat samochodowy Psie Pole" albo „biuro rachunkowe Krzyki" wygrywa się małym budżetem.
  3. Jedno jasne CTA na podstronę — telefon, rezerwacja albo formularz. Nie pięć naraz.
  4. Treść, która odpowiada na pytanie — bo Google i modele AI (AI Overviews, ChatGPT, Perplexity) czytają tekst, a „jesteśmy zespołem profesjonalistów z pasją" nie mówi im nic.

Strona, która robi te cztery rzeczy dobrze, bije konkurencję, która wydała trzy razy więcej na warstwę wizualną. Sprawdzałem to wystarczająco często, żeby przestać zgadywać. Stack ma tu znaczenie — Next.js albo Astro zamiast obciążonego wtyczkami WordPressa — ale to środek do celu, nie temat na osobną dyskusję. Jeśli chcesz zobaczyć pełny zakres i przykłady realizacji, zobacz usługę tworzenia stron.

PL / EN / UA — wielojęzyczność pod wrocławski rynek

We Wrocławiu wielojęzyczność to nie fanaberia, tylko odzwierciedlenie tego, kto faktycznie chodzi po mieście.

Ukraińska społeczność jest ogromna — według szacunków po 2022 roku grubo ponad 100 tysięcy osób w aglomeracji, realni klienci salonów, przychodni i usług remontowych. Do tego korporacje z Placu Grunwaldzkiego sprowadzają ekspatów z całej Europy, a uczelnie ściągają studentów spoza Polski. Restauracja na Starym Mieście bez angielskiego menu i sklep bez wersji UA zostawiają pieniądze na stole każdego dnia.

Z drugiej strony — jeśli jesteś hydraulikiem obsługującym wyłącznie polskojęzycznych klientów z jednej dzielnicy, trzy wersje to wyrzucony budżet. Pytam więc wprost, kto do ciebie dzwoni. Przy e-commerce i usługach dla ekspatów PL/EN/UA zwraca się szybko; przy lokalnej usłudze B2C po polsku sam PL wystarczy.

Technicznie każda wersja językowa dostaje własny adres i tagi hreflang, bo inaczej Google traktuje EN i UA jak duplikat i nie pokazuje ich tam, gdzie ludzie szukają.

Ile to trwa i jak pracuję zdalnie

Konkrety, bo to drugie pytanie po cenie:

  • Landing page — 1–2 tygodnie. Jedna strona, jeden cel.
  • Strona firmowa (5–15 podstron) — 2–4 tygodnie.
  • Sklep — 4–8 tygodni, bo dochodzą produkty, płatności, regulamin i integracje.

I rzecz, o której mało kto mówi uczciwie: najdłużej trwa nie kod, tylko zebranie materiałów od ciebie. Masz gotowe teksty, logo w wektorze i zdjęcia? Strona staje w dwa tygodnie. „Dośle pan opisy w przyszłym tygodniu" zamienia się w miesiąc? Projekt stoi i nie jest to wina wykonawcy.

Pracuję zdalnie i we Wrocławiu to żaden problem — wbrew temu, co sugeruje agencja zapraszająca cię „na kawę do biura przy Rynku". Discovery robię na 30-minutowym callu, resztę przez maila i wspólny dokument. Lokalizacja wykonawcy nie wpływa na to, jak strona rankuje; wpływa tylko na to, ile dopłacasz za biuro w centrum.

Proces jest krótki: stała wycena z datą startu przed rozpoczęciem, wdrożenie 2–4 tygodnie, 30 dni poprawek po starcie, na koniec dostępy i dokumentacja. Domena i hosting na twoim koncie, nie moim — strona jest twoja, nie wynajmujesz jej ode mnie.

FAQ

Mam znajomego programistę z korporacji, po co mi ktoś? Programista z korpo zna swoją działkę — backend, mobile, data — ale strona firmowa z lokalnym SEO, designem i treścią pod frazy to inny zawód. Najczęściej kolega zaczyna po godzinach, utyka przy SEO i Profilu Firmy, a projekt umiera w połowie, bo robi to jako przysługę, bez terminu i odpowiedzialności za efekt.

Czy strona robiona we Wrocławiu jest droższa niż gdzie indziej? Raczej tańsza przy tym samym poziomie. Wrocław ma nadpodaż programistów dzięki Politechnice i scenie IT, więc konkurencja zbija ceny mocniej niż w Warszawie. Pułapką jest software house, który wyceni stronę usługową stawką projektu aplikacyjnego — tam zapłacisz najwięcej za najmniej.

Dlaczego software house policzył mi 15 000 zł za prostą stronę? Bo software house żyje z dużych projektów dla startupów i ma do tego dopasowaną strukturę kosztów — stawki seniorów i procesy pod systemy, nie pod wizytówki. Twoją stronę liczy tą samą maszyną. Ta sama strona u freelancera-seniora pracującego zdalnie kosztuje zwykle jedną trzecią, przy identycznym efekcie w Google.

Czy potrzebuję wersji angielskiej i ukraińskiej? We Wrocławiu często tak. Duża społeczność ukraińska, ekspaci z korporacji z Placu Grunwaldzkiego i zagraniczni studenci to realny ruch w EN i UA, zwłaszcza w e-commerce, gastronomii i usługach medycznych. Jeśli obsługujesz tylko polskojęzycznych klientów z jednej dzielnicy — sam PL wystarczy i nie ma sensu przepłacać.

Na jakie frazy mam szansę wygrać we Wrocławiu? Nie na ogólne „strona internetowa Wrocław" — to fraza, na której siedzi pół miasta z dużymi budżetami. Realne do wygrania małym budżetem są długie frazy z dzielnicą i konkretną usługą: „fryzjer Krzyki", „warsztat samochodowy Psie Pole", „dentysta Plac Grunwaldzki". Do tego zadbany Profil Firmy z opiniami i schema LocalBusiness w kodzie strony.


Robisz stronę dla firmy we Wrocławiu i chcesz wykonawcę, który nie zniknie w sesji egzaminacyjnej? Umów 30-minutową rozmowę — opowiesz o projekcie, a w 24 godziny masz stałą wycenę z datą startu.

Spodobało się? Pogadajmy o twoim projekcie.

30 minut na rozmowę discovery. Bez sprzedażowego pitcha.

Porozmawiajmy
Tworzenie stron internetowych Wrocław: cena, czas i na czym się skupić — buildbyalex