Skip to content
buildbyalex
Wszystkie wpisy

Tworzenie stron internetowych Gdańsk: cena, czas i na czym się skupić

Ile kosztuje strona internetowa w Gdańsku, ile trwa wdrożenie i co realnie wpływa na pozycję w Google. Konkretne widełki dla firm z Gdańska i Trójmiasta.

9 min czytania
Tworzenie stron internetowych Gdańsk: cena, czas i na czym się skupić

Pierwsza rzecz, którą mówię firmom z Gdańska na rozmowie discovery: przestań myśleć o Gdańsku jako o swoim rynku. Bo nim nie jest. Twój rynek to Trójmiasto — Gdańsk, Sopot i Gdynia zlepione w jeden organizm, w którym klient mieszka w Gdyni, pracuje w Oliwie, a w weekend je obiad w Sopocie i wcale nie czuje, że przekracza granice miast. SKM jeździ co kilka minut. To zmienia wszystko, jak budujesz stronę i jak się reklamujesz w Google.

A dwie gospodarki, które tu rządzą, są tak różne, że strona dobra dla jednej będzie katastrofą dla drugiej. Z jednej strony port, spedycja i logistyka — B2B, poważne pieniądze, zapytania z zagranicy często o trzeciej w nocy czasu kontrahenta. Z drugiej nadmorska turystyka i hotelarstwo, które przez cztery miesiące w roku robi 70% obrotu, a przez pozostałe osiem stoi. To są dwa osobne światy. I większość ofert na stronę, które dostajesz, ignoruje oba — bo ktoś przekleił szablon z Krakowa i podmienił nazwę miasta.

Nie celujesz w Gdańsk — celujesz w Trójmiasto

Wyobraź sobie, że masz biuro rachunkowe na Zaspie. Klient z Gdyni wpisuje w telefon „księgowość blisko mnie" stojąc na przystanku SKM. Google pokazuje mu firmy z całego Trójmiasta, bo dla algorytmu (i dla klienta) 25 minut koleją to nie jest „inne miasto". Jeśli twoja strona mówi tylko „Gdańsk, Gdańsk, Gdańsk", właśnie wypadłeś z połowy zapytań, które mogłyby być twoje.

To jest sedno gdańskiego SEO i to, co odróżnia ten rynek od reszty Polski. W Krakowie czy Wrocławiu masz jedno miasto i koniec. Tu masz aglomerację, gdzie ludzie i firmy poruszają się płynnie między trzema ośrodkami. Spedytor z Gdyni obsługuje port w Gdańsku. Hotel w Sopocie wynajmuje sprzątanie z firmy spod Gdyni. Klient nie myśli kategoriami granic administracyjnych — myśli „ile mam dojechać".

Praktyczny wniosek: budujesz stronę dla firmy działającej w całym Trójmieście, robisz osobne, realne podstrony pod każdy ośrodek. Nie jedną stronę udającą, że obsługuje wszystko, z workiem nazw miast wepchniętym w stopkę. Osobny adres URL, osobny tekst, osobne lokalne sygnały dla Gdańska, Sopotu i Gdyni — każdy opisujący, co konkretnie tam robisz. Google to czyta i nagradza. Worek słów kluczowych w footerze — karze.

Co Trójmiasto (Gdańsk, Sopot, Gdynia) znaczy dla Twojego SEO

Najkrócej: lokalne SEO w Trójmieście wygrywa się długim ogonem z dzielnicą i konkretną usługą, rozłożonym na trzy miasta — nie ogólną frazą „strona internetowa Gdańsk", na której siedzi pół aglomeracji.

Fraza „mechanik Trójmiasto" jest do wygrania. „Mechanik Gdańsk" — trudniej, bo walczysz z całym miastem. Ale „mechanik Witomino" albo „mechanik Przymorze" da się wygrać nawet skromnym budżetem, bo intencja jest wąska i lokalna. Człowiek, który tak szuka, chce kogoś po sąsiedzku i jest gotów zadzwonić od razu.

Konkretnie, co działa na tym rynku:

  • Profil Firmy w Google dopięty pod faktyczny adres — i jeśli masz punkty w dwóch miastach, dwa osobne profile, nie jeden. Hotel w Sopocie i biuro w Gdyni to dwie wizytówki.
  • Schema LocalBusiness w kodzie z poprawnymi współrzędnymi i okolicą. Dla biznesu turystycznego dorzucam odległość od plaży, mola, Starówki czy dworca — bo turysta szuka „hotel blisko molo Sopot", nie „hotel województwo pomorskie".
  • Frazy typu usługa + dzielnica rozsiane po osobnych podstronach: Wrzeszcz, Oliwa, Zaspa po stronie Gdańska, Orłowo i Śródmieście po stronie Gdyni, no i sam Sopot, który jest mały, więc dzielnice są mniej istotne niż sama nazwa miasta-marki.
  • Opinie zbierane regularnie — w Trójmieście, gdzie w każdej kategorii konkuruje kilkadziesiąt firm plus dwa sąsiednie miasta, profil z 12 opiniami przegrywa z profilem ze 120, nawet jeśli ten drugi jest dalej.

Widziałem ładną stronę firmy sprzątającej, która rankowała tylko na Gdańsk i nie łapała ani jednego zapytania z Gdyni — choć połowa zleceń przychodziła właśnie stamtąd. Dopisaliśmy realną podstronę pod Gdynię z konkretami (które dzielnice, jakie obiekty, czas dojazdu) i ruch z tego miasta ruszył w półtora miesiąca. Żadnej magii. Po prostu strona w końcu mówiła klientowi z Gdyni, że jest dla niego.

Strona dla firmy logistycznej/spedycyjnej vs biznesu nadmorskiego

Tu rozjeżdżają się dwa światy i tu najczęściej widzę stronę zrobioną kompletnie nie pod tego klienta, co trzeba.

Firma spedycyjna / logistyczna spod portu. Klient B2B, kontrahent często z Niemiec, Skandynawii albo z Dalekiego Wschodu — bo to przez DCT i terminale kontenerowe idzie import. Zapytanie potrafi wpaść o trzeciej w nocy naszego czasu, kiedy w Szanghaju jest popołudnie. Z tego wynikają konkretne rzeczy. Strona musi być po angielsku — pełna wersja EN, nie „przetłumaczona przez wtyczkę" stopka. Musi konkretnie pisać, co robisz: import z portu DCT, odprawy celne, składowanie, transport drobnicowy czy całopojazdowy. Klient B2B nie klika „skontaktuj się" — czyta, sprawdza, czy ogarniasz jego specyfikę, a dopiero potem pisze maila. Formularz musi działać 24/7 i trafiać tam, gdzie ktoś go o poranku przeczyta. Żadnych animacji, parallaxów i „efektu wow". Konkret, dane kontaktowe, numery, dowód że robisz to od lat.

Hotel, pensjonat, restauracja, biuro rejsów nad Zatoką. Zupełnie inna planeta. Ruch mobilny, sezonowy, impulsowy. Turysta z Niemiec stoi na molo w Sopocie z telefonem, szuka „obiad ryba blisko" albo „pokój dziś wieczorem", na zatłoczonym sieciowym 4G. Tu liczy się szybkość ładowania ponad wszystko, zdjęcia, które się ładują a nie blokują stronę, jasne CTA „rezerwuj" i wersja EN/DE, bo turysta ze Skandynawii i Niemiec rezerwuje po angielsku. Hotel nad morzem bez wersji obcojęzycznej zostawia rezerwacje na stole każdego lata.

Ta sama stawka, ta sama technologia w fundamencie — ale priorytety odwrotne. Spedycji robię stronę pod zaufanie i czytelność dla człowieka, który analizuje. Hotelowi pod prędkość i konwersję kogoś, kto decyduje w 20 sekund.

Ile to kosztuje

Konkretne widełki, których używam przy wycenie dla firm z Trójmiasta:

  • Strona-wizytówka na szablonie (1–3 podstrony): 500–900 €. Mały warsztat, gabinet, jednoosobowa usługa. Minimum, żeby istnieć w Google.
  • Strona firmowa z indywidualnym designem (5–15 podstron): 1 200–3 000 €. Tu siedzi większość realnych projektów — design pod markę, osobne podstrony pod miasta aglomeracji, treść pisana pod frazy, nie wyplutą z generatora.
  • Strona spedycyjna B2B z pełną wersją EN: zwykle górna połowa tego przedziału plus koszt drugiej wersji językowej i opisów technicznych usług.
  • Sklep internetowy: od 3 000 € w górę. Przy Gdańsku dochodzi częsta rozmowa o integracji z fulfillmentem i kurierami — port i magazyny pod miastem sprawiają, że e-commerce z fizycznym towarem to też logistyka.

Skąd rozpiętość? Z tego, kto robi. Freelancer-senior pracujący sam jest 25–40% tańszy od trójmiejskiej agencji, bo nie płacisz za biuro w Olivii, account managera ani handlowca, który zadzwonił pierwszy. Gdzie firmy przepłacają — za warstwę wizualną, której turysta i tak nie zobaczy na telefonie w korku na Trasie Sucharskiego. Gdzie oszczędzają za mocno — na treści i technicznym SEO, co mści się rok później pustym telefonem.

Sezon nadmorski: wydajność i rezerwacje

Sezon nad Zatoką to brutalna asymetria. Lipiec i sierpień robią gros rocznego obrotu w hotelarstwie i gastronomii, a strona albo jest na to gotowa, albo traci klientów w najgorszym możliwym momencie.

Dwie rzeczy, na których to się rozstrzyga.

Wydajność pod obciążeniem mobilne. W szczycie sezonu kilkuset turystów jednocześnie klika twoją stronę z telefonów na przeciążonym 4G na Monciaku. Strona, która mieli się cztery sekundy, przegrała zanim ktokolwiek przeczytał menu. Dlatego Core Web Vitals — LCP, INP, CLS — muszą być w zielonym, a zdjęcia plaży w Brzeźnie czy talerza w restauracji zoptymalizowane do bólu, bo to one zwykle zarzynają ładowanie.

Rezerwacje bez tarcia. Hotel czy pensjonat potrzebuje rezerwacji online działającej z telefonu w 20 sekund, najlepiej z wersją EN/DE od ręki. Turysta, który musi dzwonić w godzinach pracy recepcji, idzie do konkurenta z przyciskiem „rezerwuj teraz".

I rzecz o terminie, o której mało kto mówi uczciwie. Biznes sezonowy nie wdraża nowej strony w czerwcu, kiedy goście już jadą. To się planuje na luty–marzec, żeby wejść w wakacje z gotowym i zaindeksowanym serwisem. Nowa strona potrzebuje tygodni, żeby Google ją poukładał i podał wyżej. Kto startuje w sezonie, traci ten sezon. Jeśli chcesz zobaczyć zakres i przykłady, zobacz usługę tworzenia stron.

Ile trwa i jak pracuję zdalnie

Konkrety, bo to drugie pytanie po cenie:

  • Landing page — 1–2 tygodnie.
  • Strona firmowa (5–15 podstron) — 2–4 tygodnie.
  • Sklep — 4–8 tygodni, bo dochodzą produkty, płatności, regulamin i integracja z kurierem.

Najdłużej trwa nie kod, tylko wyciągnięcie materiałów od ciebie. Masz teksty, logo w wektorze i zdjęcia gotowe — strona firmowa staje w dwa tygodnie. „Dośle pan opisy w przyszłym tygodniu" zamienia się w miesiąc i projekt stoi.

Pracuję zdalnie i przy tym rynku to akurat zaleta, nie wada. Trójmiasto jest rozciągnięte na kilkadziesiąt kilometrów wzdłuż wybrzeża — od Gdyni przez Sopot po południowe dzielnice Gdańska to godzina jazdy w korku. Jeżdżenie po aglomeracji na spotkania to czas wliczony w cenę u agencji; u mnie rozmowa discovery idzie online, ustalenia mailem, a ty nie płacisz za to, że ktoś tkwił na obwodnicy. Robię produkcyjne strony na Next.js 15: wielojęzyczność, SEO w fundamentach, Core Web Vitals w zielonym od pierwszego dnia. Wycena jest stała, z datą startu, bez dopłat, o których nikt nie uprzedził, plus 30 dni poprawek po starcie i pełne dostępy — domena i hosting na twoim koncie, nie na moim.

FAQ

Czy stronę warto robić pod Gdańsk, czy pod całe Trójmiasto? Pod całe Trójmiasto, jeśli twoi klienci dojeżdżają z Sopotu i Gdyni — a w tej aglomeracji dojeżdżają prawie zawsze, bo SKM łączy trzy miasta w jeden rynek. Robi się osobne, realne podstrony pod każdy ośrodek z konkretną treścią, nie jedną stronę z workiem nazw miast w stopce. Tylko wtedy łapiesz zapytania typu „usługa blisko mnie" z całej aglomeracji, a nie z jednego miasta.

Jak pozycjonować się w Google na Trójmiasto bez dużego budżetu? Długim ogonem: fraza usługa + dzielnica zamiast ogólnego „strona internetowa Gdańsk", na którym konkuruje pół aglomeracji. „Fryzjer Orłowo" czy „księgowość Wrzeszcz" da się wygrać małym budżetem, bo intencja jest wąska i lokalna. Do tego dopięty Profil Firmy, schema LocalBusiness i regularnie zbierane opinie — bez tego nawet dobra strona nie wypłynie ponad sąsiednie miasta.

Czym różni się strona dla firmy spedycyjnej od strony hotelu nad morzem? Priorytetami, choć technologia w fundamencie jest ta sama. Spedycja to B2B z zagranicznym kontrahentem: pełna wersja EN, konkretny opis usług (import z DCT, odprawy celne), formularz działający 24/7, zero animacji. Hotel to ruch mobilny i sezonowy: maksymalna prędkość, rezerwacja online w 20 sekund i wersja EN/DE dla turysty z Niemiec czy Skandynawii.

Kiedy najlepiej wdrożyć stronę dla biznesu nad Zatoką? Zimą, realnie w lutym–marcu, żeby wejść w sezon z gotowym i zaindeksowanym serwisem. Nowa strona potrzebuje tygodni, zanim Google poukłada ją wyżej, więc start w czerwcu oznacza stracony sezon. Lipiec i sierpień robią gros rocznego obrotu w hotelarstwie i gastronomii — strona musi być gotowa zanim ruszy ruch, nie w jego trakcie.

Czy potrzebuję angielskiej wersji strony w Trójmieście? Przy turystyce i spedycji — tak, i to nie fanaberia, lecz konieczność. Turysta z Niemiec czy Skandynawii rezerwuje hotel po angielsku, a firma spedycyjna obsługująca import przez port rozmawia z kontrahentem z zagranicy o każdej porze. Hotel bez wersji EN/DE zostawia rezerwacje na stole każdego lata, a strona spedycyjna bez EN po prostu wypada z gry B2B.


Robisz stronę dla firmy w Gdańsku, Sopocie albo Gdyni i chcesz wykonawcę, który ogarnia różnicę między spedycją a hotelem nad morzem? Umów 30-minutową rozmowę — opowiesz o projekcie, a w 24 godziny masz stałą wycenę z datą startu.

Spodobało się? Pogadajmy o twoim projekcie.

30 minut na rozmowę discovery. Bez sprzedażowego pitcha.

Porozmawiajmy
Tworzenie stron internetowych Gdańsk: cena, czas i na czym się skupić — buildbyalex